5Żywiołów > Blog

Hrabstwo Szafirowej Wyspy – królowie mórz i oceanów

Hrabstwo Szafirowej Wyspy – królowie mórz i oceanów

Przydomek:

#pojedynki #romans #zagadki

Historia:

Szafirowa Wyspa (nazywana tak bynajmniej nie od klejnotów i bogactw, ale od koloru wód okalającego ją morza) sprawiała Królestwu kłopoty, od kiedy tylko prawie 200 lat temu sięgnęło ono morskiego brzegu. Skalista i niedostępna wyspa, gniazdo piratów i awanturników, bezpieczna przystań dla tych wszystkich, którzy uciekali przed prawem, przez ponad stulecie była cierniem w boku władców z rodu Ossorio. Wypływający z portu w Glassburgu kapitanowie zawsze z lękiem spoglądali na horyzont, obawiając się, że  zobaczą tam wysokie maszty i czarne bandery kapitanów Szafirowego Bractwa – tak bowiem nazywali samych siebie mieszkańcy wyspy. 

W roku 207 król Jaromir III, zwany przez poddanych Lwem z Ossorio, postanowił skończyć z plagą morskich rozbójników. Królestwo, wielkim kosztem i wysiłkiem, zbudowało potężną flotę i przeprowadziło desant na Szafirową Wyspę, zdobywając główne pirackie gniazdo, miasto i port Vik, po krótkiej i zaciętej walce. Niestety (dla królestwa) nie oznaczało to końca piratów – większości statków i załóg udało się uciec przed pogromem i znaleźć schronienie w obcych portach. W następnych latach ci piraci powrócili i nadal szarpali królewskie statki, z większą nawet niż wcześniej zaciekłością. Ostatecznie, po niemal dwu dekadach morskiej wojny Królestwo było nią tak zmęczone i wyczerpane, że Jaromir III usiadł do stołu rokowań z przywódcą piratów, “Czarnym” Seamusem Drakenborgiem.

I tak właśnie, na mocy podpisanego w 230 roku Układu z Vik, Szafirowa Wyspa stała się hrabstwem Królestwa, dziedzicznym dobrem rodziny Drakenborg, a piraci Szafirowego Bractwa zostali królewskimi korsarzami. I ten stan utrzymuje się do dzisiaj. Przynajmniej oficjalnie.

Szafirowa Wyspa to skalisty ląd otoczony wiecznie wzburzonym morzem, położony na północny zachód od wybrzeża Królestwa, z niewielką ilością terenów rolniczych. Podstawą wyżywienia miejscowych są ryby i dziczyzna oraz to wszystko, co kupcy przywiozą do portu w Vik (nie jest wcale dziwne, że nawet miejscowi chłopi znają smak egzotycznych owoców i przypraw). Głównym źródłem dochodu miejscowych nie jest jednak rybołówstwo czy kupiectwo, ale to, co “przywiozą z morza”. Tak, piractwo nadal tu kwitnie. Choć ci co bardziej praworządni nazywają je raczej korsarstwem.   

Wygląd i wyróżniki wizualne:

Dowolność i swoboda – to główne wyznaczniki mody na Szafirowej Wyspie. Ubierasz się w to, co udało się zrabować, wyhandlować od kamratów lub w ostateczności – uszyć na miarę, znacznie rzadziej – uczciwie kupić. 

Ubiór, szczególnie ten odświętny, powinien wyróżniać cię w tłumie żeglarzy w porcie w Vik. Im bardziej kolorowo i rzucająco się w oczy, tym lepiej! A że kolory, wzory i tkaniny do siebie nie pasują? Kogo by to obchodziło. Jeżeli przyciąga wzrok i wygląda bogato – jest dobrze! A jeszcze lepiej, jeżeli uzupełni się to wszystko piękną, rwącą oczy peleryną lub półpłaszczem.

Na głowie pirackiego oficera ze Szafirowej Wyspy powinna znaleźć się kolorowa chusta, a jeszcze lepiej – trójgraniasty kapelusz z piórem, na uszach często widać ciężkie, złote i srebrne kolczyki, a łańcuchy i pierścienie z tych samych metali często zdobią pirackie szyje i palce rąk.

Imiona i nazewnictwo:

Imiona i nazwy na Szafirowej Wyspie są prawdziwie kosmopolityczne i różnorodne, ale przeważają te o brzmieniu nordyckim i celtyckim.

Przykładowe imiona kobiece:

Aoife, Astrid, Bjork, Breena, Caitriona, Deirdre, Dotta, Erin, Gunhild, Gwendolyn, Helle, Keira, Ingeborg, Maille, Muireann, Orla, Rowena, Runa, Saoirse, Shannon, Siobhan, Solveig, Sorcha,Tullia, Una

Przykładowe imiona męskie:

Aidan, Axel, Bevan, Bjorn, Cathal, Dolan, Haakan, Innis, Kiernan, Knud, Liam, Mannix, Neal, Njall, Proinnsias, Riddock, Rory, Shea, Sigurd, Sullivan, Torin, Torsten, Wynn.

Inne krainy w oczach mieszkańców Szafirowej Wyspy:

Księstwo Ossorio:

Sztywni jakby im ktoś kij w tyłek włożył. Zdegenerowani arystokraci, przeświadczeni o tym, że tylko ci, którzy od kilkunastu pokoleń krzyżują się między sobą są coś warci. A w dodatku nie wiedzą nic o żeglowaniu.

Hrabstwo Riccolante:

Wybuchowi furiaci, z którymi nie da się pożartować, bo zaraz sięgają po żelazo. Próbują kopiować nasz styl ubierania, ale raczej im nie idzie – mają zbyt dużo reguł dotyczących łączenia kolorów i faktur tkanin. Ale trzeba przyznać, że potrafią pić. I bić się.

Marchia Czarnoborza:

Podstępni intryganci. Nikt nie wie o nich nic pewnego, a wielu z tych, którzy wejdą w cień ich lasów nigdy już stamtąd nie wraca. Nie można im zaufać ani odwracać się do nich plecami. I jeszcze te ich głupie czapki!

Wolne Miasto Glassburg:

Zgraja ofiar, pacyfistów i kupczyków. Kiedyś ich statki były doskonałym łupem, ale teraz już (przynajmniej oficjalnie) ich nie napadamy. Mają fatalny gust jeżeli chodzi o ubiór i zdaje się ę prawie wcale nie piją. Ale przynajmniej dobrze żeglują. I nie uważają, że arystokraci mają zawsze rację.

Inne:

Mieszkańcy Szafirowej Wyspy mają bardzo swoiste poczucie honoru: nie zawahają się przed wbiciem ci noża w plecy czy zmianą stron w czasie bitwy, ale jeżeli już przysięgną ci osobistą przyjaźń, to na śmierć i życie.

Podziel się tym postem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.